środa, 14 sierpnia 2013

Notka z przeszłości.

Anegdota własna, którą wrzuciłam na fejsbuka i zapomniałam wrzucić tutaj. Tam niedługo przepadnie a tutaj możliwe, że zatrzyma się na chwilę. :)

Notabene chyba faktycznie zabiorę się za aktualizacje tego tutaj ;)

2 Lipca 2013

Sytuacja sprzed minuty.

Jak każdy normalny człowiek bywam głodna. Jak każdy w miarę normalny człowiek w takim wypadku- idę do kuchni i robię sobie jeść. Tym razem padło na jajecznice z jakąś bliżej nieokreśloną padliną.
Stoję zatem i pichcę sobie w najlepsze, gdy nagle odezwał się dzwonek przy drzwiach. Jako że kotom moim, o mało co szanownym, nie ufam za grosz, złapałam najbliższe futrzaste paskudztwo co by mi padlinki w trakcie przyjmowania interesanta nie opierniczyło i dawaj do drzwi. Tu zaczyna się polka. Za drzwiami, bowiem, stały dwie uśmiechnięte (przez pierwszą chwilę) staruszki z jakimś wiechciem ulotek czy innych badziewików dla ludzi którzy otwierają drzwi zbyt szybko. Najbliższa z nich, nie spojrzawszy nawet w moją stronę zaczęła swą wypowiedź w momencie w którym nacisnęłam klamkę.
-Dzień dobry pani, jeśli byłaby nam pani w stanie poświęcić chwilkę...- Tu szanowna babcia nie zawieszając wypowiedzi zaczyna szperać w swoich karteluszkach.- Zapraszamy na spotkanie organizowane przez warszawskich Świadków Jehowy, na których to rozmawiać będziemy o...- i tu wreszcie urwała.
Dopiero po sekundzie przyglądania się sobie nawzajem doznałam olśnienia i wypuściłam z rąk szamoczącego się czarnego kota, odłożyłam poza zasięg ich wzroku ten okropny nóż którym akurat moment wcześniej kroiłam mięcho i schowałam pod bluzkę pentagram wiszący mi na szyi. Panie nawet nie protestowały na moje stwierdzenie że "Wybaczą ale to wybitnie nie mój temat" i truchcikiem opuściły klatkę schodową...

Jajeczniczka wyszła w dechę, btw.

Brak komentarzy: